Keep calm and study

Keep calm and study

Muszę się Wam do czegoś przyznać. Jeszcze kilka lat temu bardzo nie lubiłam, mogłabym nawet zaryzykować stwierdzenie, że nienawidziłam maja i czerwca. Dlaczego? Powód był bardzo prosty - sesja. Wybrałam sobie dość intensywny kierunek studiów i te dwa piękne miesiące miałam wyjęte z życiorysu. Kiedy na dworze wszystko budziło się do życia, ja z tego życia się wycofywałam, siedząc w czterech ścianach z notatkami i podręcznikami. Brrr, jak to dobrze, że studia już skończone i te mroczne czasy za mną. Fakt, nadal się uczę, a od upragnionego tytułu dzielą mnie jeszcze 2 maratony egzaminacyjne, ale to już na szczęście nie to samo. 

I tak, wskutek zasłyszanej w tramwaju rozmowy dwóch studentek przypomniałam sobie te czasy i pomyślałam, o ile łatwiej mi by wtedy było gdybym prowadziła choć w połowie taki tryb życia jak teraz. Możecie uwierzyć lub nie, ale na trzecim roku studiów w toku diety mającej na celu redukcję wagi moim podstawowym posiłkiem była zupka chińska. Genialnie prawda? I tu odzywa się wszystko wiedząca  22-letnia ja mówiąc: "no co przecież była smaczna i miała tylko dwieście-coś kalorii". Cóż z tego, że jej głównym składnikiem był glutaminian sodu, cóż z tego że mój mózg musiał pracować na najwyższych obrotach od rana do wieczora, czasem bardzo późnego. Oj, jaka ja byłam głupia. Przecież znałam wszystkie podstawowe zasady zdrowego odżywiania. Czemu więc postępowałam w tak irracjonalny sposób? Nie mam pojęcia. Chyba naprawdę mi te zupki smakowały. 

Teraz jestem już starsza i troszeczkę mądrzejsza. Przynajmniej na tyle, żeby dostosowywać swoją dietę dla potrzeb dnia codziennego. Ekspertem nie jestem, ale na własnych błędach nauczyłam się, że najważniejsze w trakcie intensywnej nauki są:Zdrowe śniadania. Zawierające pełnoziarniste pieczywo lub płatki owsiane, białko i dużo witamin. Wszelkie słodkie zamulacze odpadają. Pustym kaloriom mówimy do widzenia; 

Regularne posiłki. Optymalnie co 3 godziny tak by mózg był cały czas "najedzony". Podstawowa zasada to mniej a częściej. Uczucie senności  po 5 kawałkach pizzy, gdy musisz odhaczyć dziś kolejny rozdział w podręczniku/ przygotować się na poprawkę klasówki/zrealizować projekt na wczoraj nie jest mile widziane;

Ryby i oliwa z oliwek. Zawierają kwasy omega rewelacyjne dla mózgu;

Zdrowe przekąski. Od przegryzania w czasie nauki nie uciekniesz, wcześniej czy później Cię ono  dopadnie. No chyba, że jesteś niejadkiem albo mistrzem silnej woli. Jeżeli żadna z tych dwóch opcji Cię nie dotyczy pokrój sobie na małe kawałki marchewkę, selera naciowego, jabłko albo obierz  tuzin mandarynek;

Kawa. Pita z umiarem nie jest taka zła. U mnie absolutne maksimum to 3 dziennie i nie zdarza się ono często;

Picie wody. Jest niestety koniecznością. Trzeba się zmusić;

Dobre suplementy. Polecam zawierające żeń-szeń i magnez z witaminą b6. Uważaj natomiast na te zawierające kofeinę, szczególnie jeśli lubisz kawę;

Bieganie. Nic mi tak nie pomagało w moich najgorszych naukowych momentach jak bieganie. Żadna kawa, zielona herbata czy napój energetyczny nie budził mojego mózgu tak jak 15 minutowy bieg;

Sen. Organizmu nie oszukasz. Cóż z tego, że zawalisz noc jak następny dzień stracisz snując się po mieszkaniu jak cień.

Powodzenia w egzaminacyjnych bojach :)

reklama

KOBIETA

www.klubodchudzania.pl www.antykoncepcja.net www.astmaoskrzelowa.pl